Pets x placemaking: czy to może się udać?

Placemaking

Placemaking jest ciekawym, nowym zjawiskiem związanym z opieką nad zwierzętami, szczególnie w przestrzeni miejskiej. Czy marki mogą angażować się w projekty tworzenia przestrzeni, które z natury są oddolne albo wykorzystują i bazują głównie na oddolnych potrzebach lokalnych społeczności? W jaki sposób mogą w takie projekty wchodzić i czym różni się to od sponsoringu?

Czy marki mogą angażować się w placemaking?

W placemakingu coraz częściej pojawiają się tematy związane ze zwierzętami oraz z planowaniem procesu opartym na danych. Najczęściej jednak osoby zajmujące się placemakingiem skupiają się na dzikich zwierzętach miejskich: ptakach, wiewiórkach, gryzoniach czy owadach. Marki mogą obejmować patronatem lub sponsoringiem takie miejsca jak karmniki, wieże dla owadów czy budki dla ptaków, włączać te projekty do wolontariatu pracowniczego lub projektów CSR.

Ale tereny, szczególnie miejskie, zamieszkałe przez rodziny wielogatunkowe, mają potencjał placemakingowy, który obecnie wydaje się niewykorzystany. To mieszkające w domach, blokach czy szeregowcach gatunki udomowione – głównie psy, ale także i koty wychodzące oraz koty żyjące dziko. To oczywisty-nieoczywisty temat, powszechny, lecz często niedostrzegany – na wybetonowanych uliczkach, gęsto zabudowanych osiedlach, nad kanałami, przy ruchliwych ulicach. A skoro ruch placemakingowy, także w Polsce, nabiera rozpędu, przyjrzyjmy się, czy jest coś, co można dla zwierząt zrobić wspólnie?

Screenshot 2026 09 24 202326

Czym jest placemaking?

Słowo placemaking nie ma polskiego odpowiednika i prawdopodobnie się go nie doczeka. Dosłownie oznacza robienie, czynienie lub tworzenie miejsca. Zazwyczaj jest używany w kontekście miasta. Jest to proces wspólnego tworzenia i ożywiania przestrzeni w taki sposób, aby wzmacniać lokalną społeczność, odpowiadać na jej potrzeby i budować poczucie przynależności do miejsca. Chodzi o to, żeby dobrze się mieszkało. A przecież w aż 48% gospodarstw domowych w Polsce są zwierzęta domowe[1], a wśród nich – najwięcej jest psów. Żyjemy w rodzinach wielogatunkowych.

W praktyce, placemaking często polega na przekształcaniu miejsc między blokami lub na osiedlach, które są niezagospodarowane, wyasfaltowane, zagracone albo zaśmiecone, a mogłyby służyć lokalnej społeczności. Kontekst lokalny jest ważny, ponieważ placemaking z natury wchodzi w tkankę społeczną, a nawet wychodzi z jej potrzeb na niewielkim obszarze. W większej skali może przyczynić się do rozkwitu całych miast.

Z punktu widzenia rodzin wielogatunkowych patrzymy na placemaking przez potrzeby opiekunów zwierząt oraz samych zwierząt. Trzeba zapamiętać, że jest to proces wspólny, proces tworzenia i ożywiania, którego celem jest wzmacnianie lokalnej społeczności i czynienie lokalnego życia lepszym. Temat spaceru z psem jak najbardziej tu pasuje.

Screenshot 2026 09 24 202301

Trzy cechy dobrego placemakingu

Wedug organizacji Project for Public Spaces istnieje 11 zasad tworzenia wspaniałych miejsc publicznych (11 Principles for Creating Great Community Places)[2].

Gdybyśmy mieli wybrać z nich trzy najważniejsze, postawilibyśmy na te trzy:

  1. Ludzie są ważniejsi niż infrastruktura. Placemaking nie jest procesem, który się kontroluje ani takim, w którym ktoś odgórnie narzuca rozwiązanie – choćby z najlepszymi intencjami. Częścią wartości jest demokratyczna, inkluzywna, współ-twórcza procedura. Dlatego, jeżeli projekt nie będzie skonsultowany z lokalnymi mieszkańcami, nie będzie dobrym placemakingiem.
  2. Miejsce powstaje w społeczności. Jest to proces dynamiczny, który powstaje w dialogu. Jeżeli marka chce w nim uczestniczyć, powinna zająć miejsce jako jeden z wielu uczestników. To dosyć nowa rola dla marek, ale też rola bardzo potrzebna, ponieważ marki coraz częściej mówią o autentyczności i autentycznym kontakcie z konsumentami, klientami, po prostu z ludźmi.
  3. Sukces jest mierzony ilością i jakością życia, rozumianego jako żywotność miejsca. Jeżeli mamy stawiać cele, czy nawet KPI dla projektu placemakingowego, trzeba patrzeć, czy miejsce powstałe w wyniku procesu będzie żywe. Czy ludzie będą chętnie przychodzić na plac zabaw, do parku, do szkoły albo do jej outdoorowego elementu? W kontekście zwierząt: czy miejsce będzie często i chętnie używane przez zwierzaki i ich opiekunów?
Screenshot 2026 09 24 202313

Gdzie ten placemaking? Gdzie mieszkają psy i koty domowe?

Polskie gospodarstwa domowe, w których są zwierzęta najczęściej znajdują się na wsi. Dyskurs i reklamy mogą sugerować, że psy i koty to zwierzęta miejskie, towarzyszące przede wszystkim mieszkańcom miast. Tymczasem tylko 10% opiekunów zwierząt domowych mieszka w największych miastach Polski. Miasta powyżej 100 tysięcy i do pół miliona mieszkańców wspólnie tworzą dużą grupę, 43%[3].

To właśnie tam można szukać miejsc nadających się do placemakingu oraz badać potrzeby lokalnych społeczności i opiekunów zwierząt domowych. Chodzi zarówno o dbanie o zwierzęta, jak i o relację ze zwierzakami, ponieważ wszystko to dzieje się w rodzinach wielogatunkowych.

Screenshot 2026 09 24 202525

Psi park: placemaking czy sponsoring?

Tego typu inicjatywy, choć nie czysto placemakingowe, już w Polsce powstają. Jednym z przykładów jest psi park na warszawskim Wilanowie, zaopiekowany przez markę karmy dla zwierząt domowych Butcher’s. To nie typowy placemaking, ale spory psi wybieg, który powstał w porozumieniu z miastem, a marka wniosłą wkład, w zamian za co płot wydzielający wybieg z przestrzeni osiedla nosi logotypy marki.

Czy coś jest w tym nie w porządku? Absolutnie nie. Czy to jest placemaking? Tutaj pojawia się duży znak zapytania. Trzeba by przyjrzeć się procesowi i sprawdzić wobec 11 zasad dobrego placemakingu: czy był to projekt miejski, dla którego znalazł się sponsor, czy miejsce powstało dlatego, że silnie o to wołało? Na ile lokalna społeczność osiedla była zaangażowana w kształt projektu i określanie potrzeb? Wreszcie, jak jest z użytkowaniem wybiegu: czy i kto chętnie z niego korzysta?

Różnicę między placemakingiem a sponsoringiem rozstrzyga sposób, w jaki marka i lokalna społeczność są obecne w całym procesie. Wpływa to na żywotność miejsca: czy jest faktycznie używane i czy spaja się z lokalną tkanką osiedla – czy pozostaje nośnikiem brandu.

Na świecie powstają specjalne miejsca tworzone pod potrzeby gatunkowe, szczególnie psów i ich właścicieli. Często są to miejsca komercyjne, dzienna opieka dla psów albo płatne psie parki. Mają bogatsze wyposażenie niż przeciętny wielkomiejski park dla psów w Polsce, który jest zazwyczaj ogrodzoną przestrzenią z równoważnią lub miejscem do ćwiczeń. Możliwe są zabawy wodne, maty i tablice sensoryczne, stacje groomingowe czy stacje kąpieli dla czworonogów. Usługi psich parków nie są oczywiście placemakingiem, ale… dobry placemaking dla rodzin wielogatunkowych mógłby czerpać pomysły właśnie z takich udanych, komercyjnych miejsc – nie zawsze na pokładzie załogi placemakingowej jest behawiorysta czy specjalista od potrzeb gatunkowych.

Czy któreś miasto robi to na serio?

Takie działania można prowadzić na poziomie miejskim. Helsinki wyróżniają się bardzo dobrą, świetnie mierzoną strategią miejską, która uruchamia projekty infrastrukturalne, artystyczne oraz związane z opiekunami i ich pupilami. Nie dziwota, że w Helsinkach powstała też cała „trasa szczęścia” dla psów i ich właścicieli. Jest to raczej projekt miejski niż oddolny placemakingowy, ale może być dobrym punktem odniesienia i benchmarkiem dla samorządów lokalnych oraz współpracujących marek, które chciałyby rozwijać takie projekty w Polsce, placemakingowo lub we współpracy z samorządami.

Screenshot 2026 09 24 202601

Marka jako partner procesu

MARS od dłuższego czasu prowadzi projekt BETTER CITIES FOR PETS™, wspierając miasta w tworzeniu bardziej przyjaznych przestrzeni dla zwierząt i ich opiekunów, odpornych na zmiany klimatu i lepiej przygotowanych na potrzeby przyszłych pokoleń.

W czerwcu 2025 r. firma ogłosiła kontynuację i rozszerzenie tego programu. Impulsem do rozwoju inicjatywy były wyniki badań wskazujące, iż zaledwie 40% opiekunów zwierząt mieszkających w miastach uważa swoją okolicę za przyjazną zwierzętom[4]. Badania te nie dotyczą Polski, ale pokazują skalę potrzeb.

W ramach programu MARS nawiązał partnerstwo z organizacją C40 Cities, aby wspierać władze miejskie w zwiększaniu dostępności terenów zielonych, które odpowiadają zarówno na potrzeby ludzi i zwierząt, jak i na wyzwania związane ze zmianą klimatu. W pierwszej kolejności działania objęły Londyn, Los Angeles, San Paulo, Bengalur i Bangkok. Firma rozszerzyła także współpracę z Tripadvisor, której celem jest rozwijanie miejsc i społeczności przyjaznych zwierzętom w kolejnych krajach.

Screenshot 2026 09 24 202613

Mars argumentuje, że miasta projektowane z myślą o zwierzętach stają się lepszym miejscem do życia dla wszystkich mieszkańców. Więcej terenów zielonych, łatwiejszy dostęp do przestrzeni publicznej i większa liczba lokali akceptujących zwierzęta mają jednocześnie wspierać zdrowie ludzi, integrację społeczną oraz odporność miast na wyzwania klimatyczne.

W ramach partnerstwa MARS z dużym miejskim projektem powstał Bark Park, czyli miejsce dedykowane psom. Nie jest to zwykły sponsoring. Mars współprojektuje doświadczenie, a w placemakingu słowo „doświadczenie” jest bardzo ważne. Miejsce ma integrować mieszkańców, odwiedzających i ich zwierzęta. Nie chodzi tu więc o zwykłą wymianę środków finansowych za logo na psim parku. Jeśli marka chce wejść w placemaking, przykład MARS daje kilka podpowiedzi:

  • mierzyć wysoko,
  • kierować się dobrostanem ludzi, zwierząt i roślin – jako współmieszkańców miasta,
  • znaleźć doświadczonych partnerów albo zaangażować się w bardzo lokalne projekty.

Partnerstwa z operatorami placemakingowymi gwarantują dobrą jakość wykonania i wejście w partnerską relację z mieszkańcami. Z punktu widzenia marki oznacza to bycie bliżej własnych odbiorców niż tylko z perspektywy biura czy centrali.

Nie jest to jedyny przykład. Można wskazać także Dream Dog Park Puriny oraz mniejsze i większe współprace w innych miejscach świata. Kultura psich parków jest ciekawa, a polskie miasta, samorządy i osoby zajmujące się placemakingiem mogą podpatrzeć wiele dobrych elementów do swoich projektów.

Czy tylko psy?

Pies nie musi być jedynym gatunkiem, który skorzysta ze współczesnych projektów placemakingowych. Marki mogą wspierać koty dzikie, wolno żyjące, które są obecnie postrzegane jako ważny element życia miasta. Koty domowe wychodzące także mogą dostać swoją małą infrastrukturę. Ciekawe rzeczy dzieją się też z kotami domowymi nie wychodzącymi – trend pokazuje, że niejako… odzyskują outdoor. Opiekunowie kotów, którzy chcą wychodzić z kotami na osiedle na smyczy mogliby mieć głos na etapie powstawania projektu. W takie projekty mógłby być zaangażowany rynek akcesoriów i karmy. Warto otworzyć placemaking w Polsce również dla kotów i ich opiekunów.

Screenshot 2026 09 24 202626

Jak zrobić to dobrze?

Przede wszystkim należy zacząć i nie poddawać się przekonaniu, że to się nie uda, będzie za drogo albo zbyt trudno. Jest wiele zainteresowanych stron, więc projekt wręcz powinien się udać. Miejsca, w których mieszkamy, powinny być coraz lepsze. Projekt może się udać wtedy, kiedy społeczność stanie się ekspertem, a marka nie wejdzie w relację z pozycji odgórnej, pozycji wiedzy czy sponsora, tylko… będzie słuchać i się angażować.

Placemaking to projekt, ale także miejsce. Firmy, marki i producenci mogą być partnerem lokalnego operatora placemakingowego, samorządu albo grupy, która zaczyna działać. Nie trzeba z góry zakładać rodzaju wsparcia. Jesteśmy w procesie i wypracowujemy miejsce razem.

Screenshot 2026 09 24 202546

Badania i obserwacja przestrzeni

Obserwacja sposobu funkcjonowania przestrzeni jest bardzo ważna. Oznacza zrównanie się z użytkownikami danego miejsca i zrozumienie ich. Pomocne mogą być badania jakościowe, kulturowe i systemowe. Metoda etnograficzna, metoda uczestnicząca oraz embodied methodologies, w których całym ciałem doświadczamy bycia w danej przestrzeni, pokazują obszar, w którym badacze rynku mogą być obecni i faktycznie pomóc. Wizja jest potrzebna, ale musi być połączona z potrzebami lokalnej społeczności. Ważne jest zaczynanie od małych zmian, nie musi to być od razu wielkie zaangażowanie ani wielki projekt.

O placemakingu mówi się, że nigdy nie jest skończony. Są to przestrzenie żywe, potrzeby mogą się zmieniać, a z czasem mogą dochodzić funkcjonalności, których wcześniej nie było. Nurt obserwacyjny i żywy kontakt z miejscem oraz mieszkańcami trzeba brać pod uwagę przez cały czas.

Screenshot 2026 09 24 202652

Co zyskuje marka?

Marka zyskuje silną walutę marketingową, a nawet – zaczyna przekształcać swoje podejście marketingowe; nie jest już „po drugiej stronie”, vis a vis klienta; raczej nawiązuje tak pożądaną, autentyczną relację z ludźmi i lokalną społecznością. Tego marki szukają coraz częściej i coraz głośniej o tym mówią – choć nie zawsze wiadomo, jak taka relacja miałaby wyglądać. Placemaking jest jedną z szans.

Placemaking robi coś wokół społeczności, dla społeczności i ze społecznością, a wszyscy są na równych pozycjach. Jest to temat do rozmów marketingowych, zarządczych, menedżerskich i strategicznych: w jaki sposób marka mogłaby osiągnąć równą pozycję w rozmowie z lokalną społecznością? Nie jest to przecież taka sama rozmowa, jak poprzez reklamę telewizyjną czy online – w której marka tworzy przekaz, medium go emituje, a odbiorca tylko odbiera. W bardziej autentycznych i żywych projektach placemakingowych role się wyrównują. Musi dochodzić do rozmowy i wspólnego wypracowywania miejsca.

Czego brakuje dziś w Polsce?

Większość aktywności marek pet care w Polsce koncentruje się na adopcji, eventach, samplingach czy prezentacjach produktów. Część działań zmierza w kierunku ESG czy CSR. Nadal jednak najwięcej narracji marek, szczególnie w pet foodzie, dotyczy funkcjonalności produktów.

Placemaking jest ciekawym krokiem na przyszłość i trendem, który nabiera rozpędu w Polsce oraz poza nią. Warto go poznać i rozważyć. A rozwiązania odpowiadające na to, co faktycznie jest potrzebne na miejscu, są w zasadzie do wymyślenia od początku. To dobry moment, żeby zacząć je rozwijać.

Ważnym uczestnikiem lokalnego życia miejskiego i osiedlowego są również specjalistyczne sklepy zoologiczne. W przypadku dużego retailu czy kanału online trudno mówić o żywej obecności w tkance miejskiej i o tym, co dzieje się poza mieszkaniem opiekunów zwierząt. Sklep specjalistyczny ma natomiast duży potencjał, żeby faktycznie być miejscem spotkań. Specjalistyczne sklepy zoologiczne mogłyby być punktem, w którym inicjatywy placemakingowe się rozpoczynają, a ludzie zaczynają rozmawiać o swoich potrzebach. Byłby to ciekawy katalizator i funkcja dla tego kanału, szczególnie ważnego dla marek premium i marek kategorii weterynaryjnej.

Screenshot 2026 09 24 202246

[1] Dane: Target Group Index, lipiec 2024-czerwiec 2025, Grupa celowa: Gospodarstwa domowe posiadające psy (N=6 417).

[2] Project for Public Spaces.

[3] Dane: Target Group Index, lipiec 2024 – czerwiec 2025. Grupa celowa: Osoby posiadające zwierzę domowe (N = 9 488). Istotności wyliczono w względem populacji 15-75 (N= 20 016)

[4] With just 40% of urban pet parents calling their neighborhoods pet-friendly, Mars expands BETTER CITIES FOR PETS™ to help people and pets thrive | Mars Global

Placemaking – 9 Live webinar Marketing w kontekście

Placemaking

Czy można robić dobry placemaking we współpracy z markami pet food/ pet care? Czy nie oznacza to od razu obrandowanego trawnika albo, co gorsza, fali petwashingu?

Placemaking jest procesem przekształcania anonimowych, czasami zaniedbanych, niskogunkcjonalnych, czasem zwyczajnie nieładnych, nisko użytecznych przestrzeni publicznych w żywe, potrzebne i chciane Miejsca. Takie, na które chce się wyjść i posiedzieć. Albo pospacerować, na przykład z psem – i coraz częściej z kotem.

Placemaking

To podejście, w którym oddolnie, obywatelsko, społecznie realizuje się projekty potrzebne lokalnej społeczności. Nie chodzi w nim o stawianie designerskich ławek czy branding podwórek, które jeszcze pozostają przestrzenią w miarę wolną od wysoce perswazyjnych komunikatów (i tak, tak raczej powinno zostać). Inkluzywny placemaking idzie dziś o krok dalej niż likwidacja barier architektonicznych dla ludzi. To głębokie zrozumienie ekosystemu, w którym dobrostan zwierząt i szacunek dla lokalnej społeczności (zarówno opiekunów zwierząt, jak i osób… no właśnie, bezzwierzęcych).

Kontekst lokalny

W placemakingu chodzi o wspólne projektowanie na bazie bardzo lokalnego kontekstu. Nie w sposób odgórny, nie przez narzucanie koncepcji przestrzeni przez władze, samorząd czy marki – ale przez faktyczne uczestnictwo. To proces odkrywania realnych potrzeb lokalnej społeczności (wszystkich jej mieszkańców) i tworzenie bezpiecznej, inkluzywnej tkanki, w której ludzie po prostu chcą przebywać, rozmawiać i żyć. Dla marek to, być może, szansa na zrobienie czegoś dobrego i autentyczne zaangażowanie. Może to złoty graal, a może ślepa uliczka?

Webinar 9 pets x placemaking AB 110826

Live webinar dla marketerów

Zapraszamy na kolejne spotkanie z cyklu „Marketing w kontekście”:

Temat: Placemaking dla łap. Czyli jak projektować przestrzenie z szacunkiem dla zwierząt i społeczności lokalnych?
Czas: 20 minut esencji + 10 minut na Wasze pytania (Q&A)
Kiedy: 27 sierpnia 2026 g. 11:00.

Podczas bezpłatnego webinaru dla marketerów:

▪️ Pokażemy case studies z kraju i ze świata.
▪️ Przyjrzymy się jak już teraz funkcjonują w tym marki.
▪️ Złapiemy perspektywę lokalną przez pryzmat specjalistycznych sklepów zoologicznych.
▪️ Postaramy się zainspirować i placemakerów i brand managerów.

Webinar poprowadzi Agnieszka Becler, strateżka i autorka analiz w Adres:Media.

Do zobaczenia!

👉 Link do bezpłatnego webinaru – kliknij tu

ROI raportu syndykatowego

ARTYKUL

Przy ocenie działań marketingowych najczęściej myślimy o wskaźnikach takich jak sprzedaż, leady czy konwersje. Znacznie trudniej ocenić wartość wiedzy, która ma wspierać decyzje biznesowe. Dlatego pytanie o ROI raportu syndykatowego pojawia się bardzo często.

Problem polega na tym, że raport syndykatowy nie działa tak samo jak kampania performance. Jego wartość nie wynika z bezpośredniego generowania sprzedaży, ale z poprawy jakości decyzji podejmowanych przez organizację. Jak więc ocenić, czy inwestycja w raport syndykatowy się opłaca?

Dlaczego ROI raportu syndykatowego wygląda inaczej?

ROI raportu syndykatowego nie liczy się tak samo jak ROI kampanii performance. Raport sam z siebie zwykle nie „generuje sprzedaży” w prostym, bezpośrednim sensie. Jest częścią szerszego systemu podejmowania decyzji. Dlatego warto myśleć o jego wartości przez kilka pytań.

1. Jaką decyzję raport ma obsłużyć?

To najważniejsze pytanie. Raport może wspierać decyzję o:

  • wejściu w nową grupę docelową;
  • zmianie pozycjonowania;
  • przygotowaniu briefu;
  • zaplanowaniu badania dedykowanego;
  • weryfikacji hipotez;
  • rozwoju portfolio;
  • alokacji budżetu badawczego;
  • sposobie komunikacji z nowym segmentem konsumentów.

Bez tej decyzji trudno ocenić wartość raportu. Jeżeli raport pomaga podjąć ważną decyzję szybciej, trafniej lub przy mniejszym ryzyku błędu, jego wartość często znacząco przekracza koszt zakupu.

2. Jaka byłaby ścieżka alternatywna?

Warto policzyć, co firma musiałaby zrobić, gdyby nie kupiła raportu syndykatowego. Czy potrzebne byłoby badanie dedykowane? Ile trwałoby jego przygotowanie? Ile kosztowałby desk research, analiza danych, warsztat, praca zespołu, konsultanci, czas agencji? Raport syndykatowy może dawać oszczędność nie tylko pieniędzy, ale też czasu i energii organizacji. W wielu przypadkach właśnie skrócenie procesu dochodzenia do wiedzy stanowi jeden z najważniejszych elementów zwrotu z inwestycji.

3. Jakiego ryzyka pomaga uniknąć?

Czasem największą wartością raportu jest to, że pomaga uniknąć złej decyzji. Na przykład:

  • zbyt szerokiego targetowania;
  • komunikacji opartej na stereotypie;
  • pominięcia ważnej grupy konsumentów;
  • inwestycji w nietrafiony kierunek;
  • zamówienia złego badania;
  • pracy na nieaktualnych założeniach o rynku.

Koszt błędnej decyzji marketingowej często jest wielokrotnie wyższy niż koszt samego raportu. Dlatego warto analizować ROI również przez pryzmat ograniczania ryzyka biznesowego.

4. Jak poprawia jakość kolejnych działań?

Raport syndykatowy może pomóc lepiej zaplanować kolejne badania, warsztaty, segmentację, strategię, działania komunikacyjne lub innowacje. W takim ujęciu jego ROI nie polega tylko na tym, że „dostaliśmy raport”. Polega na tym, że firma może szybciej i trafniej przejść do kolejnych decyzji. Dobrze wykorzystany raport zwiększa jakość całego procesu podejmowania decyzji, a nie tylko pojedynczego projektu.

Webinar 5 5

Jak patrzeć na ROI wiedzy w marketingu?

W przypadku raportów syndykatowych warto odejść od prostego myślenia o zwrocie finansowym liczonym wyłącznie w sprzedaży. Znacznie ważniejsze bywają pytania:

  • Czy podjęliśmy lepszą decyzję?
  • Czy szybciej zrozumieliśmy zmianę na rynku?
  • Czy uniknęliśmy kosztownego błędu?
  • Czy lepiej zaplanowaliśmy kolejne działania badawcze i strategiczne?
  • Czy organizacja zyskała wspólny obraz rynku i konsumenta?

Jeżeli odpowiedź na te pytania brzmi „tak”, raport prawdopodobnie już wygenerował wartość biznesową.

Podsumowanie

ROI raportu syndykatowego nie wynika wyłącznie z dostępu do danych. Jego wartość tkwi przede wszystkim w lepszych decyzjach, oszczędności czasu, ograniczaniu ryzyka oraz poprawie jakości kolejnych działań marketingowych i badawczych.

Dlatego przed zakupem raportu warto zadać sobie jedno kluczowe pytanie: jaką decyzję ma pomóc podjąć? To właśnie od odpowiedzi na nie zależy, czy inwestycja przyniesie realny zwrot dla organizacji.

Czyta także: Raport syndykatowy a predefiniowany – różnice — SmartRaporty

Poznaj narzędzie do samodzielnego generowania raportów marketingowych: Skuteczny Monitoring Konsumpcji Produktów i Kategorii – TGI smart

Smartraporty Live – Marketing regeneratywny, odcinek 3

Webinar 7 lipiec 1

Jeśli marketing regeneratywny przesuwa uwagę z pojedynczego konsumenta na szerszy system wartości, to musi zmienić się także sposób prowadzenia badań konsumenckich.

Insighty i badania w erze marketingu regeneratywnego

To jeden z najbardziej intrygujących kierunków rozwoju badań. Dlaczego? Bo w wielu kategoriach zachowanie nie powstaje wyłącznie w głowie jednostki. Powstaje w gospodarstwie domowym, w rodzinie, w miejscu zamieszkania, w relacjach z innymi, w kulturze, infrastrukturze, wyłania się w dynamice połączonych elementów. Dopiero systemowe mapowanie i nowe adaptacje dotychczas stosowanych narzędzi badawczych będą mogły to wychwycić. 🚀

W trzecim webinarze z cyklu „Lipiec z regeneratywnością”:

👉 pokażemy, czym różni się klasyczny consumer insight od insightu systemowego / regeneratywnego,
👉 przyjrzymy się „respondentom zbiorowym” — np. rodzinom, mieszkańcom osiedla, grupom użytkowników tej samej przestrzeni,
👉 pokażemy, po co w badaniach regeneratywnych pojawia się systems mapping, netnografia, obserwacja i co-design,
👉 wprowadzimy pojęcie insightu emergentnego — czyli takiego, który wyłania się dopiero z relacji między głosami, praktykami, miejscem i skutkami.

Jako firma badawczo-strategiczna traktujemy ten temat rozwojowo i praktycznie. Jeśli strategia marki ma obejmować społeczność, zaufanie, zasoby, lokalny kontekst i długofalową wartość, to research musi umieć te elementy uchwycić.

📅 31 lipca 2026, godz. 11:00
🎥 Webinar live
🔗 Link do uczestnictwa: https://teams.microsoft.com/meet/344325045331151?p=JooF6g4pBbPP6qYEaD


Jeśli pracujesz z badaniami, insightami, strategią, markami, komunikacją i rozwojem kategorii i chcesz zobaczyć, jak badania mogą przejść od pytania „co mówi konsument?” do pytania „jak działa system, w którym powstaje zachowanie konsumenckie?” – zapraszamy!

Smartraporty live – Marketing regeneratywny, odcinek 2

Webinar 8 lipiec

Tworząc strategię marki zwykle zaczynamy od dobrze znanych pytań: dla kogo jesteśmy, jaką potrzebę spełniamy, czym się różnimy, jaką obietnicę składamy i jak chcemy rosnąć?

Strategia marki w erze marketingu regeneratywnego

Drugi webinar z wakacyjnej serii „Smartraporty Live: lipiec z regeneratywnością” odbędzie się 24 lipca br. o godz. 11:00. Spotkanie poprowadzi Agnieszka Becler, strateżka i facylitatorka Adres:Media. 

W erze marketingu regeneratywnego te pytania nie znikają. Dochodzą za to kolejne:

➡️ w jakim systemie działa marka,
➡️ kto współtworzy jej wartość,
➡️ jakie zasoby zużywa lub odnawia,
➡️ jakie relacje wzmacnia
➡️ co się dzieje, kiedy już transakcja zostanie sfinalizowana, a produkt użyty?

To nie jest ESG, choć może tak przez chwilę wyglądać. To podejście systemowe do marki i strategii oraz szukanie okazji, by być net-positive. Oprócz zysków, generować też wartość w otoczeniu. A to już zupełnie inne, choć nadal biznesowe i marketingowe podejście. W drugim webinarze z wakacyjnej serii Smartraporty Live: lipiec z regeneratywnością postaramy się to wyjaśnić – a przynajmniej wprowadzić najważniejsze elementy i pokazać różnice.

W webinarze z cyklu „Lipiec z regeneratywnością”:

👉 pokażemy, gdzie strategia marki regeneratywnej różni się od klasycznej strategii opartej wyłącznie na targetach, potrzebach i przewadze konkurencyjnej,
👉 wyjaśnimy, dlaczego marka potrzebuje dziś nie tylko pozycjonowania w kategorii, ale też jasnej roli w systemie (i jak rozumieć system marki).

Jeśli pracujesz nad strategią marki i chcesz zobaczyć, jak regeneratywność przekłada się na realny model myślenia strategicznego – zapraszamy! Takie rzeczy tylko latem na webinarach Smartraporty.pl

🎥 Webinar live: 24.07.2026, g. 11:00
🔗 Kliknij w link by się połączyć: https://teams.microsoft.com/meet/374007602854177?p=o5OZTUMsh9H7p5Wf5T

Smartraporty Live – Marketing regeneratywny, odcinek 1

Webinar 6 lipiec

Czy marketing regeneratywny to kolejna etykieta po CSR, ESG, purpose i sustainability, czy realna zmiana w sposobie myślenia o markach, wzroście i tworzeniu wartości?

Pierwszy webinar z wakacyjnej serii „Smartraporty Live: lipiec z regeneratywnością” odbędzie się 17 lipca br. o godz. 11:00. Spotkanie poprowadzi Agnieszka Becler, strateg i facylitatorka Adres:Media. Punktem wyjścia dyskusji będą najnowsze prace Philipa Kotlera, Christiana Sakara i Enrico Foglii dotyczące regeneracji, wspólnego dobra, społeczności i roli biznesu w świecie permanentnych napięć społecznych, klimatycznych i ekonomicznych.

Dla firm badawczo-strategicznych to ważny temat. Jeśli zmienia się sposób definiowania wartości, zmienia się również sposób, w jaki badamy potrzeby, segmentujemy odbiorców, analizujemy kategorie, projektujemy pozycjonowanie i oceniamy wiarygodność komunikacji marek. 

Marketing regeneratywny przesuwa uwagę z pytania: jak marka może sprzedawać skuteczniej, na pytanie: z czego marka czerpie, a co buduje, odnawia, wzmacnia lub odbudowuje w systemie, którego jest częścią? To istotna zmiana dla brand managerów, strategów, zespołów customer insight i agencji. W praktyce oznacza konieczność spojrzenia nie tylko na konsumenta, ale też na społeczność, lokalny kontekst, zaufanie, zasoby, relacje i długofalową wartość tworzoną przez markę.

W webinarze :

  •  wyjaśnimy, czym jest marketing regeneratywny w ujęciu Kotlera, Sarkara i Foglii,
  •  pokażemy, czym różni się od sustainability i klasycznego purpose marketingu,
  •  sprawdzimy, dlaczego centrum uwagi przesuwa się z konsumenta na społeczność,
  •  porozmawiamy o tym, co ta zmiana oznacza dla strategii marki, badań i komunikacji,
  •  zadamy pytanie, które będzie osią całego spotkania: major shift czy logiczna konsekwencja rozwoju marketingu?

To pierwszy z trzech lipcowych webinarów poświęconych regeneratywności. Od ramy Kotlerowskiej do strategii, insightów i badań. Warto dobrze zrozumieć, co naprawdę zmienia się w samym sposobie myślenia o marketingu.

Webinar 6 lipiec

Kiedy? 

17.07, godz. 11:00

Link do zapisu: Kliknij Teams

Jeśli pracujesz z markami, kategoriami, insightami, strategią lub komunikacją, to najlepszy moment, żeby zobaczyć, że regeneratywność jest już nową logiką pracy marketingowej.

Raport syndykatowy a predefiniowany – różnice

ARTYKUL

Raport syndykatowy i raport predefiniowany często pojawiają się obok siebie jako alternatywne źródła wiedzy dla marketingu, strategii i Customer Insight. Choć oba rozwiązania pomagają podejmować lepsze decyzje biznesowe, odpowiadają na różne potrzeby i służą innym celom.

ObszarRaport syndykatowyRaport predefiniowany
Punkt wyjściaProblem, zmiana, temat lub pytanie rynkoweIstniejący zbiór danych i przygotowany szablon
ZakresCzęsto szerszy, interpretacyjny, strategicznyBardziej wystandaryzowany i porównywalny
OdbiorcyKilka firm, marek lub podmiotów zainteresowanych tym samym tematemUżytkownik wybierający kategorię, markę, grupę marek lub target
WartośćDane + interpretacja + sensmaking + rekomendacjeSzybki dostęp do uporządkowanych analiz
Kiedy się sprawdzaGdy trzeba zrozumieć większą zmianę w kategorii lub zachowaniach konsumentówGdy trzeba szybko sprawdzić profil, kategorię, markę lub grupę docelową
Co może uruchamiać dalejWarsztat, badanie dedykowane, strategię, segmentację, rekomendacjeBrief, przetarg, analizę marki, wybór targetu, plan komunikacji

Kiedy wybrać raport syndykatowy, a kiedy predefiniowany?

Wybierz raport syndykatowy, jeśli:

  • chcesz zrozumieć większą zmianę w kategorii;
  • potrzebujesz interpretacji, a nie tylko danych;
  • temat dotyczy wielu graczy na rynku;
  • firma potrzebuje wspólnego tła do decyzji;
  • chcesz sprawdzić, jakie pytania warto postawić dalej;
  • interesują Cię zmiany kulturowe, pokoleniowe, konsumenckie lub stylu życia;
  • pracujesz nad strategią, repozycjonowaniem, innowacją lub segmentacją.

Wybierz raport predefiniowany, jeśli:

  • potrzebujesz szybkiego obrazu kategorii, marki lub grupy celowej;
  • przygotowujesz brief, przetarg lub analizę konkurencji;
  • chcesz zobaczyć dane w uporządkowanym, porównywalnym układzie;
  • nie potrzebujesz nowego badania od zera;
  • ważny jest czas, dostępność i standaryzacja;
  • chcesz oprzeć pierwsze decyzje na danych, a nie wyłącznie intuicji.

Checklista dla marketera: jak ocenić, jakiego raportu potrzebujesz?

Dopiero startujesz w branży, czy też jesteś doświadczonym marketerem, brand managerem, lub pracujesz w Client Service, uporządkowanie tej wiedzy w spokojnej refleksji ma sens. Warto zatrzymać się i odpowiedzieć na kilka pytań:

  • Jaką decyzję chcemy podjąć?
  • W jakim horyzoncie czasowym będziemy doświadczać jej skutków?
  • Czy potrzebujemy tła, eksploracji, danych porównawczych, rekomendacji kierunkowych?
  • Czy problem dotyczy tylko naszej marki, czy całej kategorii?
  • Czy mamy już dane (ilościowe, jakościowe), ale brakuje nam wniosków lub interpretacji?
  • Czy potrzebujemy szybkiego obrazu rynku, czy głębokiego rozpoznania zmiany?
  • Czy raport ma być punktem wyjścia do dalszych badań lub warsztatów?
  • Jakie ryzyko ponosimy, jeśli tej wiedzy nie będziemy mieć?
  • Kto w organizacji będzie z raportu korzystał: marketing, Customer Insight, strategia, sprzedaż, agencja, zarząd?

Jeśli nie umiemy odpowiedzieć na te pytania, to często znak, że problemem nie jest jeszcze wybór raportu, ale doprecyzowanie sytuacji decyzyjnej.

Raporty jako część pracy z wiedzą

Raporty najwięcej zyskują wtedy, gdy są traktowane jako element pracy z wiedzą w całej organizacji. To zresztą kolejna zaleta raportu syndykatowego – za ułamek ceny raportu dedykowanego cała organizacja ma dostęp do wiedzy dobrej jakości. Dla zespołów marketingu, Customer Insight, strategii czy agencji mogą być punktem wyjścia do rozmowy, porządkowania hipotez, przygotowania briefu albo decyzji o dalszych badaniach.

Może pomóc:

  • nazwać zmianę, którą zespół wyczuwał, ale nie umiał jej uporządkować;
  • pokazać, że dotychczasowe założenia o konsumencie są już zbyt proste;
  • zbudować wspólny język w zespole;
  • przygotować lepszy brief;
  • skrócić drogę do dobrego badania dedykowanego;
  • poprawić rozmowę między marketingiem, Customer Insight, agencją i zarządem.

Raport nie zastępuje myślenia strategicznego. Ale może bardzo poprawić jego jakość.

Jak pracujemy z raportami w SmartRaportach.pl i TGI Smart?

W SmartRaportach i TGI Smart łączymy kilka sposobów patrzenia na rynek i konsumentów. Z jednej strony korzystamy z danych ilościowych, w tym z badania TGI prowadzonego przez Kantar. To pozwala analizować zachowania, postawy, kategorie, marki i grupy konsumentów w uporządkowany sposób. Z drugiej strony pracujemy jakościowo i interpretacyjnie: obserwujemy zmiany kulturowe, język kategorii, style życia, napięcia konsumenckie, komunikację marek i nowe wzorce zachowań. Dzięki temu raport może być czymś więcej niż zbiorem danych. Może stać się punktem wyjścia do rozmowy o tym, co dana zmiana oznacza dla marki, kategorii i decyzji marketingowych.

Raport syndykatowy i raport predefiniowany nie są tym samym, choć oba mogą być bardzo praktyczne dla marketingu. Raport syndykatowy pomaga zrozumieć większą zmianę, która dotyczy wielu graczy na rynku. Daje tło, interpretację i wspólny punkt startu do dalszych decyzji. Raport predefiniowany daje szybki, uporządkowany dostęp do analiz opartych na istniejącym zbiorze danych. Sprawdza się wtedy, gdy potrzebujemy sprawdzić kategorię, markę, grupę marek lub target bez zamawiania pełnego badania od zera. W obu przypadkach najważniejsze pytanie brzmi: jaką decyzję pomoże nam podjąć?

Chcesz sprawdzić, jaki raport będzie właściwy dla Twojej decyzji?

Raport syndykatowy i raport predefiniowany nie konkurują ze sobą – odpowiadają na różne potrzeby informacyjne organizacji. Pierwszy pomaga zrozumieć szerszy kontekst i kierunki zmian, drugi umożliwia szybkie pozyskanie uporządkowanych danych o kategorii, marce lub grupie docelowej. Wybór właściwego rozwiązania powinien zawsze wynikać z decyzji, którą organizacja chce podjąć oraz rodzaju wiedzy potrzebnej do jej podjęcia.

Na SmartRaporty.pl znajdziesz gotowe raporty syndykatowe dotyczące konsumentów, stylów życia, pokoleń, zwierząt domowych, demografii, zdrowia, mediów i zmian kulturowych. Na TGISmart.com możesz korzystać z raportów predefiniowanych opartych na danych TGI od Kantar Polska – zbadaj bezpiecznie swoją kategorię, markę, grupy marek czy grupy celowe.

Zapoznaj się z narzędziem do samodzielnego sporządzania raportów: Skuteczny Monitoring Konsumpcji Produktów i Kategorii – TGI smart

Raport syndykatowy – czym jest i kiedy się sprawdza?

Raport syndykatowy artykul

Nie każda decyzja marketingowa wymaga realizacji dedykowanego badania. Czasami organizacja potrzebuje przede wszystkim zrozumienia szerszego kontekstu rynkowego, zmian konsumenckich lub trendów wpływających na całą kategorię. W takich sytuacjach szczególnie przydatnym narzędziem może być raport syndykatowy.

W skrócie

  • Raport syndykatowy to raport badawczy lub analityczny, z którego korzysta więcej niż jeden klient. Koszt stworzenia wiedzy dzielony jest między kilka firm, marek lub podmiotów z jednej kategorii.
  • To dobre rozwiązanie, gdy firma potrzebuje rzetelnego tła rynkowego, konsumenckiego lub kulturowego, ale nie zawsze musi od razu zamawiać pełne badanie dedykowane.
  • Największą wartością raportu syndykatowego nie są same dane, ale ich interpretacja, sensmaking i przełożenie na decyzje marketingowe.
  • Raport syndykatowy może pomóc brand managerom, Customer Insight, strategom i agencjom lepiej rozumieć zmiany w kategorii, potrzeby konsumentów i kierunki rozwoju marek.

Dlaczego w ogóle rozmawiamy dziś o raportach?

Działy marketingu, brand managerowie, ludzie odpowiedzialni za Customer Insight i agencje nie cierpią dziś na brak informacji. Wręcz przeciwnie – informacji jest bardzo dużo, w wielu kanałach i na dodatek jest AI.

Są raporty branżowe, publikacje firm badawczych, social media, newslettery, webinary, wyszukiwarki, narzędzia AI i setki luźnych obserwacji z rynku. Problem polega więc coraz rzadziej na pytaniu: „skąd wziąć dane?”, a coraz częściej na pytaniu:

Jaki rodzaj wiedzy jest właściwy dla decyzji, którą mamy podjąć?

Innej wiedzy potrzebuje brand manager, który pracuje nad repozycjonowaniem marki. Innej Customer Insight, który przygotowuje plan badań na kolejny rok. Innej agencja, która ma zrozumieć kategorię przed przetargiem. Jeszcze innej zarząd, który pyta, dlaczego sprzedaż w kategorii zaczyna się przesuwać. Właśnie w tym miejscu raporty syndykatowe mogą być bardzo użyteczne.

Czym jest raport syndykatowy?

Najprościej: raport syndykatowy to raport, którego koszt i wartość dzielone są między kilku odbiorców. Można porównać go do wspólnego przejazdu. Nie jest to prywatny samochód zamówiony tylko dla jednej osoby, ale nie jest to też przypadkowy autobus bez kierunku. Kilka firm, marek lub działów korzysta z tej samej trasy poznawczej: z tych samych danych, analiz i interpretacji.

W praktyce oznacza to, że raport syndykatowy:

  • nie jest tworzony wyłącznie dla jednego klienta;
  • może być dostępny dla wielu firm z tej samej lub pokrewnej kategorii;
  • pozwala obniżyć koszt dostępu do wartościowej wiedzy;
  • dostarcza wspólnego tła rynkowego, konsumenckiego lub kulturowego;
  • może być punktem wyjścia do dalszych, już dedykowanych działań: warsztatów, badań, segmentacji, strategii lub rekomendacji dla konkretnej marki.

To ważne: raport syndykatowy nie musi być „tańszą wersją badania dedykowanego”. Dobrze przygotowany raport syndykatowy może być osobnym, bardzo wartościowym narzędziem strategicznym.

Webinar 5 8

Co dostaje klient w raporcie syndykatowym?

1. Dane i obserwacje

To mogą być dane ilościowe, dane z badań trackingowych, desk research, analiza kategorii, analiza komunikacji, netnografia, social listening, obserwacje jakościowe albo połączenie kilku źródeł. Same dane są jednak dopiero początkiem.

2. Interpretacja i sensmaking

To poziom, na którym raport odpowiada na pytanie: Co właściwie z tego wynika? Nie tylko: „ile osób coś robi”, „jaki procent coś deklaruje” albo „który segment rośnie”, ale także:

  • co zmienia się w zachowaniach konsumentów;
  • jakie napięcia pojawiają się w kategorii;
  • które zjawiska są powierzchowną modą, a które mają głębsze znaczenie;
  • co może mieć wpływ na marki, ofertę, komunikację, kanały sprzedaży lub innowacje.

W czasach AI, łatwego dostępu do informacji i szybkiego researchu to właśnie interpretacja staje się jedną z głównych wartości profesjonalnego raportu.

3. Zastosowanie w decyzjach

Raport ma sens wtedy, kiedy pomaga komuś podjąć lepszą decyzję.

Dla brand managera może to być decyzja o pozycjonowaniu marki, architekturze portfolio, komunikacji albo innowacjach produktowych.

Dla Customer Insight może to być decyzja, jakie pytania badawcze postawić dalej, które hipotezy pogłębić i gdzie warto zainwestować w badanie dedykowane.

Dla agencji może to być punkt wyjścia do zrozumienia kategorii, przygotowania strategii, przetargu lub rekomendacji dla klienta.

Webinar 5 7
Raport syndykatowy

Kiedy raport syndykatowy się sprawdza?

Raport syndykatowy sprawdza się szczególnie wtedy, gdy kilka firm, marek lub instytucji mierzy się z podobnym pytaniem. Nie muszą mieć tych samych interesów. Mogą ze sobą konkurować. Ale mogą jednocześnie potrzebować wspólnego rozpoznania większej zmiany.

Przykład: zmiana w całej kategorii

Wyobraźmy sobie kategorię, w której nagle zaczynają się przesunięcia sprzedaży, zmieniają się rytuały konsumpcji albo pojawiają się nowe wzorce zachowań. Może to dotyczyć na przykład:

  • rynku alkoholu i zmian w podejściu do picia;
  • rynku pet food i zmiany relacji ludzi ze zwierzętami;
  • retailu i presji między ekonomią a premium;
  • beauty i nowych definicji dobrostanu, ciała lub wieku;
  • kategorii zdrowotnych i zmian w podejściu do profilaktyki;
  • produktów dla osób 50+, gdzie samo pojęcie „seniora” przestaje wystarczać.

W takich sytuacjach pojedyncza marka może oczywiście zamówić badanie tylko dla siebie. Ale często pierwszym krokiem powinno być szersze rozpoznanie: co dzieje się z konsumentami, kategorią i kulturą wokół niej? Dopiero później każda marka może przełożyć tę wiedzę na własne pozycjonowanie, ofertę i decyzje.

Raport syndykatowy jako tło dla decyzji

Raport syndykatowy może być dobrym rozwiązaniem, gdy potrzebujemy odpowiedzieć na pytania:

  • Jak zmienia się nasza kategoria?
  • Jakie nowe napięcia widać w zachowaniach konsumentów?
  • Jakie grupy konsumentów zaczynają mieć większe znaczenie?
  • Czy nasza segmentacja nadal pasuje do rzeczywistości?
  • Czy potrzebujemy badania dedykowanego, czy najpierw powinniśmy lepiej rozpoznać tło?
  • Jakie hipotezy warto sprawdzić przed większą inwestycją badawczą?
  • Co powinien wiedzieć zespół marketingu, zanim przygotuje brief, strategię lub plan innowacji?

W tym sensie raport syndykatowy często nie jest ruchem kończącym. Jest dobrym początkiem pracy strategicznej.

Raport syndykatowy, trendy i insighty – czym to się różni?

W marketingu słowo „trend” bywa używane bardzo szeroko. Czasem oznacza wieloletnią zmianę widoczną w danych. Czasem sezonową modę. Czasem hype z social mediów. Czasem kierunek komunikacyjny, który ktoś nazwał trendem, bo dobrze wygląda w prezentacji. Dlatego przy pracy z raportami warto rozróżniać trzy poziomy.

Trend

Trend to zmiana, którą da się obserwować w czasie. Może być rynkowa, konsumencka, kulturowa albo technologiczna. Im dłuższy horyzont danych, tym lepiej można ocenić, czy naprawdę mamy do czynienia z trendem, czy tylko z krótkotrwałym zjawiskiem.

Insight

Insight jest bardziej punktowy. Pomaga zobaczyć istotne napięcie, motywację, barierę lub potrzebę konsumenta. Dobry insight nie jest tylko ciekawostką. Powinien pomagać w decyzji: komunikacyjnej, produktowej, strategicznej lub badawczej.

Sensmaking

Sensmaking to uporządkowanie danych, trendów, insightów i obserwacji w taki sposób, żeby organizacja mogła coś z nimi zrobić. Właśnie tu raporty syndykatowe mogą być szczególnie wartościowe: nie tylko pokazują zjawiska, ale pomagają zrozumieć ich znaczenie dla marek, kategorii i decyzji biznesowych.

Co raport syndykatowy daje brand managerowi?

Dla brand managera raport syndykatowy może być użyteczny, jeśli pomaga lepiej zrozumieć:

  • kto realnie kupuje kategorię;
  • jak zmieniają się potrzeby i motywacje konsumentów;
  • jakie napięcia pojawiają się między ceną, jakością, wygodą, zdrowiem, stylem życia i wartościami;
  • czy marka mówi językiem, który nadal pasuje do rynku;
  • gdzie konkurencja zaczyna budować przewagę;
  • jakie obszary oferty lub komunikacji warto przemyśleć.

Dobry raport nie musi od razu dawać gotowej strategii dla jednej marki. Ale powinien pomóc zobaczyć, w którym miejscu strategia może wymagać aktualizacji.

Co raport syndykatowy daje Customer Insight?

Dla Customer Insight raport syndykatowy może być jeszcze innym narzędziem. Może pomóc:

  • uporządkować wiedzę rozproszoną w organizacji;
  • zidentyfikować luki poznawcze;
  • lepiej zaplanować badania dedykowane;
  • postawić trafniejsze pytania badawcze;
  • sprawdzić, czy firma nie podejmuje decyzji na podstawie przestarzałych założeń;
  • zasilić zespoły marketingu, sprzedaży, strategii, innowacji i komunikacji wspólnym obrazem rynku.

W wielu organizacjach Customer Insight pełni dziś funkcję nie tylko „działu od badań”, ale także wewnętrznego centrum zarządzania wiedzą o rynku i konsumencie. Raport syndykatowy może być jednym z elementów tego systemu.

Co raport syndykatowy daje agencji?

Agencje często potrzebują szybko wejść w kategorię, zanim przygotują strategię, koncepcję kreatywną, odpowiedź na przetarg albo rekomendację dla klienta. Raport syndykatowy może im pomóc:

  • zrozumieć podstawowe napięcia kategorii;
  • uniknąć myślenia stereotypowego;
  • lepiej przygotować pytania do klienta;
  • zobaczyć, które kody komunikacyjne są już zatłoczone;
  • oprzeć rekomendacje na danych i analizie, a nie tylko intuicji;
  • przygotować bardziej wiarygodny brief strategiczny lub kreatywny.

To nie zastępuje pracy strategicznej agencji. Ale może być dobrym paliwem do tej pracy.

Raport syndykatowy najlepiej sprawdza się wtedy, gdy organizacja potrzebuje zrozumieć szersze procesy zachodzące w kategorii, rynku lub kulturze konsumenckiej. Nie zastępuje badań dedykowanych, ale często pomaga lepiej określić, jakie pytania warto postawić dalej i jakie decyzje wymagają pogłębionej analizy.

Czytaj także: Rodzina wielogatunkowa w marketingu. Co oznacza dla marek?

Skuteczny Monitoring Konsumpcji Produktów i Kategorii – TGI smart

Raport predefiniowany – szybki dostęp do analiz

RAPORT PREDEFINIOWANY ARTYKUL

Nie każda sytuacja wymaga eksploracji nowych tematów i tworzenia interpretacji od podstaw. Czasami najważniejsze jest szybkie dotarcie do sprawdzonych danych dotyczących kategorii, marki lub grupy docelowej. W takich przypadkach szczególnie przydatny okazuje się raport predefiniowany.

Czym jest raport predefiniowany?

Raport predefiniowany to inny typ raportu gotowego. Nie polega na tym, że badacze za każdym razem tworzą nowe badanie od zera. Zamiast tego raport powstaje na istniejącym zbiorze danych, według wcześniej przygotowanej metodologii i ustalonego szablonu analitycznego.

Użytkownik wybiera interesujące go parametry, na przykład:

  • kategorię produktową;
  • markę;
  • grupę marek;
  • grupę celową;
  • okres analizy;
  • wybrane przecięcia danych.

Następnie system lub platforma generuje raport w określonym układzie. Tak działa między innymi model raportów predefiniowanych dostępnych na platformie TGI Smart.

Co daje raport predefiniowany?

Raport predefiniowany jest szczególnie użyteczny, gdy potrzebujemy szybko uzyskać uporządkowany obraz kategorii, marki, grupy marek albo grupy konsumentów. Może pokazać na przykład:

  • profil społeczno-demograficzny konsumentów kategorii;
  • strukturę użytkowników lub kupujących;
  • różnice między markami;
  • charakterystykę grupy celowej;
  • podstawowe zachowania, postawy i preferencje;
  • dane potrzebne do briefu, przetargu, strategii lub planowania komunikacji.

To rozwiązanie szczególnie przydatne dla agencji, strategów, brand managerów i zespołów marketingu, które potrzebują szybko wejść w temat, ale nie chcą opierać się wyłącznie na intuicji lub ogólnodostępnych źródłach.

Kiedy wybrać raport predefiniowany?

Wybierz raport predefiniowany, jeśli:

  • potrzebujesz szybkiego obrazu kategorii, marki lub grupy celowej;
  • przygotowujesz brief, przetarg lub analizę konkurencji;
  • chcesz zobaczyć dane w uporządkowanym, porównywalnym układzie;
  • nie potrzebujesz nowego badania od zera;
  • ważny jest czas, dostępność i standaryzacja;
  • chcesz oprzeć pierwsze decyzje na danych, a nie wyłącznie intuicji.

Raport predefiniowany jako wsparcie codziennej pracy

Raporty najwięcej zyskują wtedy, gdy są traktowane jako element pracy z wiedzą w całej organizacji. Dla zespołów marketingu, Customer Insight, strategii czy agencji mogą być punktem wyjścia do rozmowy, porządkowania hipotez, przygotowania briefu albo decyzji o dalszych badaniach.

Może pomóc:

  • nazwać zmianę, którą zespół wyczuwał, ale nie umiał jej uporządkować;
  • pokazać, że dotychczasowe założenia o konsumencie są już zbyt proste;
  • zbudować wspólny język w zespole;
  • przygotować lepszy brief;
  • skrócić drogę do dobrego badania dedykowanego;
  • poprawić rozmowę między marketingiem, Customer Insight, agencją i zarządem.

Raport nie zastępuje myślenia strategicznego. Ale może bardzo poprawić jego jakość.

Webinar 5 9

Jak pracujemy z raportami w SmartRaportach i TGI Smart?

W SmartRaportach i TGI Smart łączymy kilka sposobów patrzenia na rynek i konsumentów. Z jednej strony korzystamy z danych ilościowych, w tym z badania TGI prowadzonego przez Kantar. To pozwala analizować zachowania, postawy, kategorie, marki i grupy konsumentów w uporządkowany sposób.Z drugiej strony pracujemy jakościowo i interpretacyjnie: obserwujemy zmiany kulturowe, język kategorii, style życia, napięcia konsumenckie, komunikację marek i nowe wzorce zachowań. Dzięki temu raport może być czymś więcej niż zbiorem danych. Może stać się punktem wyjścia do rozmowy o tym, co dana zmiana oznacza dla marki, kategorii i decyzji marketingowych.

Podsumowanie

Raport syndykatowy i raport predefiniowany nie są tym samym, choć oba mogą być bardzo praktyczne dla marketingu.

Raport predefiniowany daje szybki, uporządkowany dostęp do analiz opartych na istniejącym zbiorze danych. Sprawdza się wtedy, gdy potrzebujemy sprawdzić kategorię, markę, grupę marek lub target bez zamawiania pełnego badania od zera. Raport syndykatowy natomiast pomaga zrozumieć większą zmianę, która dotyczy wielu graczy na rynku. Daje tło, interpretację i wspólny punkt startu do dalszych decyzji.

Raport predefiniowany jest praktycznym rozwiązaniem dla zespołów, które potrzebują szybko uzyskać uporządkowany obraz rynku, kategorii lub grupy docelowej. Dzięki standaryzacji i oparciu o istniejące zbiory danych pozwala podejmować decyzje szybciej, zachowując jednocześnie oparcie w rzetelnych analizach.

Zrób sobie raport na Produkty platformy badań i analizy rynku – TGI smart

Live webinar Marketing w kontekście

Kiedy raport syndykatowy się przydaje?

Zapraszamy na kolejny webinar Smartraporty.pl.  Czy zdarza Ci się sytuacja, że masz konkretną decyzję biznesowa lub marketingową do podjęcia – i za mało dobrego kontekstu? Właśnie o tym będzie nasz piąty webinar z cyklu „Marketing w kontekście”.

Jeśli:

• chcesz szybko obejrzeć rynek, zanim wejdziemy głębiej w kategorię,
• przygotowujesz strategię marki, komunikacji albo innowacji,
• potrzebujesz lepiej zrozumieć grupę docelową: jej styl życia, potrzeby, napięcia, aspiracje, język,
• masz brief, ale brakuje ci szerszego obrazu konsumenta lub kategorii,
• chcesz sprawdzić, czy intuicja strategiczna ma oparcie w danych,
• planujesz badanie ad hoc, ale najpierw trzeba uporządkować hipotezy,
• potrzebujesz materiału do rozmowy z zarządem, klientem, zespołem albo agencją,
• wchodzisz w przetarg i musimy szybko, ale sensownie zrozumieć kategorię,

to znaczy, że ten webinar jest dla ciebie!

W webinarze pokażemy, kiedy raport syndykatowy jest dobrym punktem startu, a kiedy nie wystarczy i trzeba zaprojektować własne badanie. Porozmawiamy też o tym, jak wybrać i jak czytać takie raporty nie tylko przez pryzmat ilosciowy, ale i jakościowy, semiotyczny i kulturowy. W tym się specjalizujemy i wiemy, że dziś podejście kulturoznawcze nie jest „dodatkiem humanistycznym”, a uprawnioną metoda badawczą.

Dla brand managerów

To będzie webinar o tym, jak używać gotowej wiedzy do decyzji: pozycjonowania, komunikacji, segmentacji, planu rocznego, wejścia w nowy temat albo przygotowania lepszego briefu.

Dla zespołów Customer Insight

O tym, gdzie raporty syndykatowe mieszczą się między danymi własnymi, trackingami, badaniami ad hoc, desk researchem i analizą kulturową – i kiedy naprawdę oszczędzają czas.

Dla agencji

O tym, jak szybciej wejść w kategorię, przygotować lepszy pitch, zbudować mocniejsze strategiczne uzasadnienie i nie opierać rekomendacji wyłącznie na intuicji.

Na koniec damy prostą checklistę:

• kiedy wystarczy syndykatowy raport gotowy,
• kiedy warto zacząć od szybkiego sprawdzenia ilościowego, np. w TGISmart.com,
• kiedy potrzebne jest badanie szyte na miarę.

Webinar bazuje na naszej wiedzy, ale nie jest sprzedażowy. To webinar-pomocnik dla osób, które pracują z markami, kategoriami, insightami, briefami i decyzjami, które trzeba podejmować szybciej, niż zwykle pozwala na to komfortowy proces badawczy.

Webinar poprawadzi Agnieszka Becler, strateg i facylitatorka Adres:Media.


Do zobaczenia 11 czerwca o godzinie 11:00 online!

Marketing w kontekście

Dołącz: https://teams.microsoft.com/meet/390018788796455?p=2WsS8svXFEy1eKbjW4

Identyfikator spotkania: 390 018 788 796 455
Kod dostępu: V6CP9Pm3